wtorek, 24 kwietnia 2012


ogarnia mnie wściekłość, smutek i chęć zwymiotowania.
poziom mojej nerwicy to 9/10, ale niedługo chyba osiągnę maximum.


moja rodzina to osoby z inteligencją ziemniaków, psuje mi się komputer, nic nie umiem na jutro do szkoły, nie znam znaków drogowych, dostałam kartę rowerową później niż inne dzieci, jestem bankrutem, otaczają mnie totalni idioci, zgubiłam paszport, ośmieszyłam się na konkursie z geografii, popsułam breloczek... oezu.

powinnam zawalić kilka godzin nocnych i uczyć się na dwa testy z anglika, ale mam to w dupie, dlatego idę spać.

na poprawę humoru:


 hahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahaha, geniusz.
kot jadący na żółwiu do piosenki 50 centa- arcydzieło!!!

niedziela, 15 kwietnia 2012


ja to jednak jestem...
przetraciłam ostatnie pieniądze na książki (wtf?!), w efekcie czego jestem bankrutem (nie stać mnie nawet na bilet autobusowy galeria łódzka- brzeziny); zamiast pisać pracę maturalną oglądam bajkę przeznaczoną dla dzieci z przedszkola; jest południe, a dolną część mojego ubioru stanowi piżama; mam zakwasy w nogach- idealne usprawiedliwienie spędzenia całego dnia na łóżku; trzymam kierownicę jak ciota; nie idę jutro do szkoły; stworzyłam nową rodzinę w simsach.
 "kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana"- pamiętajcie.


kocham bajki i filmy disneya. oczywiście nie mówię o tych gównach typu 'camp rock' czy 'hannah montana'.
(nawet dzwonnik prezentuje się lepiej na ekranie niż bracia jonas).



piątek, 6 kwietnia 2012

wsadźcie sobie w dupę baranki, jajeczka, zajączki i cały ten świąteczny syf. a przy okazji również zaproszenia do aplikacji 'mój kalendarz' i ankiety na facebooku (naprawdę gówno mnie interesuje, jakie jest najładniejsze imię męskie lub najlepsze piwo! <poświęciłam dzisiaj 15 minut życia na wyłączanie subskrypcji tych frajerów>)
nienawidzę świątecznego bajzlu.
 jezusowi chyba średnio zależy na ilości pisanek, które położyliście na półce albo czystości fug między płytkami w łazience. paranoja. 



tak poza tym... byłam dzisiaj w kinie na genialnym filmie 'igrzyska śmierci'.
doprawdy, cudowna produkcja, bardzo polecam! (krwawe momenty, niespodziewane zwroty akcji, ciekawa fabuła no i przystojni aktorzy, hihihi). byłam również w łizełwd, kupiłam sobie super słeter, niedługo nagram houl zakupowy i zaprezentuję ten świetny ciuch! 

 + miałam dzisiaj kolejną jazdę, było fajnie, ale już, KONIEC TEMATU, hihi.
jeden z utworów, który umilał mi kurs:


co sądzicie o adamie levine? 

dobra, wesołych świąt!