sobota, 28 stycznia 2012

well, well, well...
jedyne czego potrzebuję, aby przeżyć dzisiejszy dzień to:
-koc
-tona żarcia
-smętne utwory
-komputer z dostępem do internetu
-ciemność

nie mogę patrzeć, a tym bardziej słuchać niektórych osób, bo ogarnia mnie szał.
słodziutkie pozdrowionka z krainy rozpaczy :*




poniedziałek, 16 stycznia 2012

siemka.
jest po 19:30, a ja leżę już w łóżku. myślę, że to świetnie obrazuje moje samopoczucie oraz urok dzisiejszego dnia.
generalnie czuję się jakbym przed chwilą została zmielona w maszynce do mięsa, ewentualnie jakby przejechało po mnie 10 ciężarówek. :) 
zamiast uczyć się historii albo ćwiczyć mięśnie rąk (w celu nieośmieszenia się podczas zaliczeń z wfu polegających na podnoszeniu sztangi) oglądam seriale, czytam statusy na fb osób których nienawidzę, słucham melodii relaksacyjnych i robię inne, równie przyjemne aczkolwiek przynoszące wątpliwe korzyści rzeczy. 
no cóż, szaleństwo i anarchia. 
właśnie zostałam zmuszona do aktywności fizycznej- muszę iść po ładowarkę od komputera. łohohoho. 


 




poniedziałek, 2 stycznia 2012

moje uszanowanie <pokłon> 
szalony sylwester już za mną, he he.
wszystko pięknie, ładnie, zajebiście, szkoda tylko, że mamy dopiero 2 dzień roku, a ja już złamałam jakieś 80% moich genialnych postanowień. 
szczerze powiedziawszy to ten rok nie zapowiada się jakoś super, gdyż wkroczyłam w niego jako nieuk z depresją, którego jedynym produktywnym zajęciem w ciągu dnia jest mycie naczyń. 
wracając do postanowień noworocznych- próbuję uwolnić się z sideł nadwagi, mam nadzieję, że z pozytywnym skutkiem (akurat bo...).


 ha-ha-ha, zabawny akcent na zakończenie. idę cieszyć się zajebistością jaką oferuje mi życie <śmiech na sali>, pozdro.