poniedziałek, 30 lipca 2012

czasami życie zaskoczy nas w tak bardzo żenujący i absurdalny sposób, że samo myślenie o tym wydarzeniu jest upokarzające. oczywiście zwracając się do was (nieistniejący czytelnicy) mam jak zwykle na myśli moją osobę. tak sobie myślę, że zazdroszczę ślimakom- mają wyjebane na cały świat, mieszkają we własnej skorupie, rozmnażają się z innymi ślimakami, które akurat się napatoczą, jedzą liście (eko), nie zdają matury.
świetnie.







środa, 11 lipca 2012



czasem nawet tak prozaiczny gest jak otworzenie okna, ukazuje nam, że życie pełne jest rozmaitych pułapek. we wcześniej wspomnianym przypadku zdaje nam się, że wszystko jest okej, a tu nagle wjebuje  się na chatę 1873 komarów, ćma i 2 żuki. podobnie jest z życiem- nigdy nie wiadomo, kiedy pojawi się zasadzka. i nie mówię tutaj wcale o skórce od banana albo dole przykrytym liśćmi (aczkolwiek i takie się zdarzają) ale o czymś bardziej wyrafinowanym. generalnie- najlepiej mieć oczy dookoła głowy (i dla pewności jeszcze ze dwa w dupie) i pilnować się jak drinka na dyskotece! 

pamiętajcie także, że (jak to pięknie ujął w piosenkach mój idol) "życie to nie tylko tęcze i motyle" oraz "nawet w raju zachodzi słońce". ale WHO CARES, skoro mamy cukierki z melisą, kakao oraz the scientist?! no właśnie...



hihihihihihi, wcale nie, jest zajebiście (czasami).