witam Was w to piękne, niedzielne południe! (nie lubię południa, słońce świeci mi w monitor)
ostatnio tyle się u mnie dzieje, że nie wiem od czego zacząć.
w piątek miała miejsce szalona 18 naszego kolegi Łukasza. nie będę wyjawiać zbyt wielu szczegółów tej nieziemskiej imprezy (w sumie to i tak niewiele pamiętam), ale oczywiście alkohol lał się strumieniami, nie obyło się również bez przypadkowych kontaktów seksualnych, bijatyk i przedawkowań.
po przyjęciu urodzinowym odwiedziliśmy budynek, którego nazwy właściwie nie znam, ale na podwórku stały czołgi a w środku znajdowały się szable, hełmy i deski do prasowania.
później, razem z moniką, zintegrowałyśmy się nieco z ludnością zamieszkującą pewną malowniczą miejscowość słynącą z arboretum i prostytutek. miałyśmy okazję poznać naprawdę cudownych ludzi, m.in. miejscowych pijaków, żuli, szaleńców i dresiarzy. wreszcie udało nam się dostać do autobusu i opuścić to upiorne miejsce. w autobusie oczywiście spotkałyśmy mnóstwo znajomych (popularność).
następnie zjadłyśmy tonę słodyczy i wypieków przeznaczonych dla Adka, hihi.
w sobotę- no cóż, totalne szaleństwo. co prawda nie miałam okazji wyjść na światło dzienne, ale co tam... cały dzień chodziłam w koszulce od piżamy, hihihi.
no a dzisiaj niedziela, a zarazem mój ostatni dzień jako siedemnastolatki. achhh, 18 lat bezsensownej egzystencji mojej osoby, najssss.
nie napisałam książki, nie nagrałam płyty, nie jestem modelką, aktorką ani projektantką mody- lipa.
muszę skończyć pisać na ten temat, bo zaleję komputer łzami!!!

piekne zdjecie, ale na twoim miejscu bym go nie wstawiala - jak zaginiesz od razu posadzacie o samobojstwo. milego seansu desperado(sa). ajajajajajjjjj. buziooolki :**
OdpowiedzUsuńKobieto Ty to masz życie.....
OdpowiedzUsuń